Gorąco wokół stażu, rezydentur, akredytacji. Co na to KRAUM?
– Jesteśmy gotowi na to, aby absolwenta kierunku lekarskiego wpuścić wcześniej do systemu – podkreślają przedstawiciele KRAUM, wskazując, że przez kilkanaście lat, począwszy od roku 2012, kiedy to po raz pierwszy pojawił się temat likwidacji stażu podyplomowego, uczelnie medyczne się do tego przygotowywały. Skomentowano też obawy młodych lekarzy, co do przyszłych rezydentów. Nie obyło się też bez pytań dotyczących akredytacji uczelni i jakości kształcenia.
- Warszawski Uniwersytet Medyczny stał się centrum debaty Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych dotyczącej zmian w systemie kształcenia kierunków medycznych i nowych ram prawnych, które obecnie podlegają procedowaniu
- Szczególne emocje budziły kwestie skrócenia stażu podyplomowego dla lekarzy, planowane, nowe sposoby przydzielania rezydentur oraz wątpliwości wokół PKA
- „Menedżer Zdrowia” pytał, czy KRAUM uznaje gotowość uczelni do przejęcia praktycznego przygotowania studentów kierunku lekarskiego do zawodu
- Chcieliśmy też wiedzieć, czy KRAUM popiera wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej o ponownie zweryfikowanie uczelni kształcących medyków i przyznanie im nowych akredytacji
- Padły też pytania o zmiany w rezydenturach
- KRAUM wskazywał, które rozwiązania popiera a kiedy jest przeciw
Rektorzy polskich akademickich szkół wyższych prowadzących kształcenie na kierunkach medycznych, zrzeszeni w Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM) spotkali się 12 czerwca na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym w ramach cyklicznych zjazdów, aby omówić najbardziej aktualne kwestie dotyczące kształcenia i wyzwań systemowych, które wybrzmiewają w przestrzeni publicznej. W rozmowach wzięli udział, oprócz władz uczelni, przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia i parlamentarzyści.
Przewodniczący obecnej kadencji KRAUM prof. Wojciech Załuska, rektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie przekazał, że w trakcie spotkania rozmawiano o wszystkich bieżących problemach dotyczących działalności uczelni, a głównie o edukacji studentów, w tym, o bardzo głośno dyskutowanym w ostatnim czasie temacie, jakim jest skrócenie stażu podyplomowym. Debatowano też nad tym, w jaki sposób uczelnie medyczne mogą wzmocnić swój potencjał edukacyjny w obszarze przygotowania praktycznego.
– Były też podejmowane tematy dotyczące praktycznego egzaminu OSCE (Obiektywny Ustrukturyzowany Egzamin Kliniczny) na koniec jednolitych studiów lekarskich. Chcemy, aby egzamin ten był jednym z elementów zintegrowanych, czyli tych, które zamierzamy umieścić na wszystkich kierunkach. Zaczynamy oczywiście od kierunku lekarskiego na wszystkich uczelniach, żeby to był egzamin zunifikowany. Żeby udało się to zrobić potrzebujemy istotnej pomocy finansowej, czy to ze strony Ministerstwa Zdrowia czy Ministerstwa Nauki – wyjaśnił prof. Załuska, podkreślając, że sporo czasu poświęcono procedowanym ustawom dotyczącym zawodów medycznych.
Krótszy staż podyplomowy? Jesteśmy gotowi
„Menedżer Zdrowia” dopytywał czy KRAUM popiera stanowisko Ministerstwa Zdrowia dotyczące skrócenie stażu podyplomowego dla lekarzy, do pół roku, o czym pisaliśmy w tekście Zmiany w kształceniu lekarzy – krótszy staż to dopiero początek. Chcieliśmy wiedzieć, czy taka zmiana nie odbije się negatywnie na przygotowaniu lekarzy do pracy w zawodzie.
Prof. Rafał Krenke, rektor WUM podkreślił, że jest to temat niezmiernie wrażliwy.
– W tej chwili nie ma mowy o zniesieniu stażu podyplomowego. Mówimy jedynie o jego skróceniu – zaznaczył, wyjaśniając, że KRAUM dyskusje dotyczacą stażu prowadzi od 2012 roku.
– Przez te kilkanaście lat uczelnie medyczne przygotowywały się do tego, aby rok nauczania praktycznego był rokiem, który powinien przygotować absolwenta kierunku lekarskiego do pracy w zawodzie. W tym czasie, nigdy nie było takiej sytuacji, w której byśmy nie zastanawiali się, czy jesteśmy do tego w pełni gotowi. Dzięki środkom finansowym pochodzącym chociażby z KPO sytuacja się zmieniła. Pieniądze te zostały dedykowane na nowe technologie, m.in. centra symulacji medycznej. Dzięki tym rozwiązaniom student na roku praktycznym może korzystać z zupełnie innego modelu nauczania. To pozwala nam mieć śmiałość, żeby powiedzieć, że jesteśmy gotowi na to, aby absolwenta wpuścić wcześniej do systemu – podkreślił prof. Krenke.
Rektor WUM zwrócił przy tym uwagę na rzadko podejmowny temat, w kontekście stażu podyplomowego, mianowicie kosztów takiego kształcenia.
– O tym się mało mówi, ale myślę, że warto podkreślić, że Ministerstwo Zdrowia ogółem na kształcenie na wszystkich kierunkach, na dziewięciu uczelniach medycznych podległych resortowi przeznacza 3,5 mld złotych. Tymczasem sam staż podyplomowy to jest koszt w granicach 1,4 mld złotych. Widząc tę dysproporcję uważamy, że środki, które w tej chwili są dedykowane na kształcenie praktyczne, możnaby spokojnie przekierować na lepsze przygotowanie praktyczne studentów w trakcie studiów. Podkreślę, że do takiej edukacji należy wykorzystać nie tylko centra symulacji medycznej, nie tylko naszą uniwersytecką bazę kliniczną ale również podmioty zewnętrzne. Wyjście z kształceniem studentów na zewnątrz jest modelem powszechnie uznawanym w Europie – wyjaśnił.
– Aby jednak móc współpracować z podmiotem zewnętrznym, trzeba też mieć środki na to, by ta współpraca się układała – dodał.
Problem ten podjął także prof. Leszek Domański, rektor Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Jak zaznaczył, KRAUM jako instytuacja, myśli absolutnie o tym, aby być patronem jakości nauczania na uczelniach kształcących kadry medyczne.
– Dla nas szczególnie istotne jest nauczanie interdyscyplinarne, które wykorzystuje nowoczesne technologie. Nie chodzi tu tylko o centra symulacji medycznej, ale pozostałe technologie zakupione ze środków pozyskanych z Krajowego Planu Odbudowy. Ich wykorzystanie pomoże w upraktycznieniu studiów – przyznał.
Resort gra z KRAUM do jednej bramki
Profesor Mariusz Klencki, dyrektor Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych w Ministerstwie Zdrowia zapewnił, że resort zdrowia nie robi nic bez rozmów z rektorami.
– W dyskusji o stażu szczególnie ważne, oprócz pieniędzy, jest otoczenie prawne. W tej kwestii mamy wspólne stanowisko – chcielibyśmy, żeby to praktyczne nauczenie kliniczne na ostatnim roku, stało się okazją do wykonywania przez studenta tych czynności, które są rzeczywiście elementem codziennego rzemiosła lekarza. To wymaga jeszcze pewnych przepisów doprecyzowujących i regulujących, które zapewniłyby jasne i czytelne ramy prawne, ze względu na odpowiedzialność prawną medyków – zapewnił.
Są zarzuty NIL, nie ma dowodów, a jakość jest zapewniona
W piątek pojawiło się także stanowisko Naczelnej Izby Lekarskiej dotyczące Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Napisano w nim, że w związku z aferą łapówkarską opisaną w mediach, a dotyczącą PKA Samorząd lekarski domaga się ponownej akredytacji wszystkich uczelni medycznych.
„Menedżer Zdrowia” chciał wiedzieć, czy KRAUM podziela obawy Naczelnej Izby Lekarskiej.
Prof. Wojciech Załuska zapewnił, że KRAUM zapoznał się z tym dokumentem i ma świadomośc, że są pewne przesłanki medialne, podkreślane w tym apelu a dotyczące pewnych nadużyć przez PKA przy udzielaniu akredytacji. Niemniej jednak KRAUM tych zarzutów nie zna.
– Nie wiemy do jakiego okresu odnoszą się te zarzuty, czy to dotyczy jakichś starszych przekazów np. kwestii związanych z Collegium Humanum, czy innych instytucjach. Szanujemy pracę Polskiej Komisji Akredytacyjnej, doceniamy ją a do konkretów będziemy mogli odnieść się w momencie głębszej wiedzy i większej ilości informacji – zaznaczył przewodniczący KRAUM.
– Można coś postulować, tylko trzeba mieć jakieś bardzo określone dowody. Nie wiem czy Naczelna Izba Lekarska ma jakieś informacje na temat zastrzeżeń, co do obecnych członków PKA – wyjaśnił wątpliwości.
Prof. Leszek Domański dodał, że KRAUM w ramach zapewnienia jakości kształcenia opiera ocenę własnych uczelni, przynajmniej tych zrzeszonych w Konferencji Rektorów Akademickich, nie tylko na opinii PKA.
–Mamy własną komisję do spraw jakości kształcenia na kierunku lekarskim. Co roku komisja ta weryfikuje sposób kształcenia i jakość kształcenia we wszystkich naszych uczelniach. To daje nam pewność, że te uczelnie, które są ewaluowane przez naszą komisję, są uczelniami prowadzącymi kształcenie na najwyższym poziomie – dodał.
Rezydentury – nie zawsze ośrodek kliniczny to najlepsze rozwiązanie
Redakcje chciały też wiedzieć, czy zmiany w sposobie przydzielania rezydentur zaproponowane w projekcie ustawy o zmianie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw, nie odbiją się na jakości kształcenia specjalizujących się lekarzy.
Po pojawieniu się bowiem wspomnianego projektu w mediach społecznościowych, aż zawrzało od obaw i wątpliwości młodych lekarzy.
Do kwestii tych odniósł się dyrektor Mariusz Klencki, który przypomniał, że to samo środowisko rezydentów, które teraz wyraża obawy o jakość kształcenia w mniejszych ośrodkach, kilka miesięcy temu alarmowało ws. jakości kształcenia w szpitalu w Krakowie.
– Wówczas obawy budziła zbyt duża liczba rezydentów anestezjologii (sześdziesiąt kilka osób), którzy kształcili się w tym szpitalu. Doszło do absurdalnej sytuacji, w której rezydenci losowali, kto następnego dnia będzie mógł pojść na blok operacyjny, a kto będzie uczył się w domu. Oczywiście rezydentura w ośrodku klinicznym wydaje się być atrakcyjniejsza niż rezydentura w jakimś mniejszym ośrodku, ale są też dosyć liczne głosy, które mówią, że tak naprawdę najwięcej można się uczyć wtedy, kiedy się ma jak najwięcej do pracy, a nie wtedy, gdy się jest kilkudziesiątym rezydentem, mającym problem z dostępem do pacjenta – mówił przedstawiciel resortu zdrowia.
Dodał – to pokazuje, że nie do końca jest prawdą, że kształcenie w mniejszym zagęszczeniu równa się automatycznie gorszej jakości.
Jak wyjaśnił, resort zdrowia myśląc o zmianach w sposobie rozdzielania rezydentur kierował się przede wszystkim dobrem pacjenta.
– W ustawie nie chodzi o to aby nagle wszyscy rezydenci trafili do małych ośrodków. Problem przez nas zidentyfikowany to nieoptymalny dostęp do lekarzy różnych specjalności w różnych częściach kraju. Nie chodzi o to, że ogółem lekarzy jest zbyt mało, tylko o to, że w niektórych miejscach brakuje konkretnych specjalistów. Stąd rozwiązania wprowadzone w nowelizacji, które wprowadzają inny mechanizm rozdysponowania miejsc rezydenckich. Te zmiany mają motywować do pewnych przesunięć – wyjaśniał.
Podkreślił również, że nie oznacza to, że szpitale kliniczne nie będą mieć rezydentów. – Wręcz przeciwnie, rezydenci zostaną w dużych ośrodkach, ale być może będzie ich mniej w pewnych dziecdzinach. W dziedzinach wysokospecjalistycznych rezydentury nadal będą tylko w ośrodkach akademickich – zapewnił.
Dyr Klencki skrytykował przy okazji pojawiający się w przestrzeni publicznej zarzut, że resort zdrowia chce jakoby uczynić z rezydentów chłopów pańszczyźnianych.
– To jest trochę zniewaga dla systemu niewolnictwa, bo w w gruncie rzeczy na tym polegała pańszczyzna. Nikt nikogo nie będzie przywiązywał do danego miejsca. To jest kwestia umowy o pracę. Wszyscy pracujący podpisują umowę o pracę i zobowiązują się do tego, że będą pracować. Ale takie umowy nie są nierozwiązywalne. Tak samo jest z rezydenturą. Resort zdrowia na skutek uwag rezydentów, z którymi rozmawiano zarówno przed, jak i w trakcie tworzenia tego projektu, przyjął argument, że takie mocne przypisanie rezydentury do podmiotu może spowodować pewne nadużycia ze strony dyrekcji np. wymuszać niektóre rzeczy na rezydencie. Dlatego w projekcie pojawił się przepis, zgodnie z którym, jeśli takie zachowania będą miały miejsce, to będzie można przejść z tego szpitala do innego, gdzie takich zachowań nie ma, przenosząc ze sobą rezydenturę. Nie jest to więc takie zero–jedynkowe, jakby to wynikało z tych obaw – studził emocje przedstawiciel MZ.
Padło też zapewnienie, z ust prof. Domańskiego, że szpitale aby móc kształcić rezydentów muszą otrzymać akredytację w tym zakresie. – Lecznice muszą spełniać konkretne kryteria, które zostały dobrze opisane. Jeżeli te kryteria są zweryfikowane i są aktualne w danym miejscu, to znaczy, że to kształcenie rezydenckie może mieć miejsce – podsumował.
Przeczytaj także: „Przyszłość stażu podyplomowego – rezydenci po spotkaniu z MZ”, „Co z punktacją za publikacje do rezydentury?”
