„Jeden lekarz, jeden etat” i pensja jak trzy średnie krajowe
Ograniczenie czasu pracy, wynagrodzenie na poziomie trzech średnich krajowych dla lekarza specjalisty oraz wprowadzenie minimalnych norm zatrudnienia w przeliczeniu na pacjenta, a nie na łóżko – takie m.in. są postulaty Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) w związku obecną sytuacją w ochronie zdrowia.
Na środowej konferencji prasowej w Warszawie przewodnicząca Zarządu Krajowego OZZL Grażyna Cebula-Kubat zaznaczyła, że związek postuluje pewne zmiany w ochronie zdrowia od 2010 r.
– Już wtedy wiedzieliśmy, że jest kryzys i że źle się dzieje. Nadal nie ma propozycji rozwiązania najważniejszego problemu, jakim jest wielka nierównowaga między ilością pieniędzy publicznych przeznaczanych na gwarantowane świadczenia zdrowotne a liczbą i zakresem tych świadczeń – oceniła.
Piotr Watoła, wiceprzewodniczący Zarządu Krajowego OZZL, odniósł się do propozycji minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, która zaproponowała kwotę do 240 zł brutto za godzinę jako maksymalne wynagrodzenie dla pracownika medycznego. Jego zdaniem jest to „stawka marzenie dla wielu lekarzy”. – Dla normalnego lekarza to jest podwyżka – ocenił.
Podkreślił, że „clou nie leży w kwocie, tylko w pomyśle na dalsze kształtowanie tej reformy”.
– Jeżeli to mają być nadal umowy kontraktowe, to ta stawka ma drugorzędne znaczenie. Prawda jest taka, że każdy z nas, gdyby taką propozycję dostał, pracując w pełnym wymiarze godzin z dyżurami w szpitalu czy w ZOZ-ie, w POZ-cie, to po prostu byłby zachwycony – zaznaczył.
Jakie zmiany postuluje OZZL?
Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy przedstawił pięć postulatów:
- Rządzący stwórzcie jasny system i warunki, które gwarantują godne wynagrodzenie i bezpieczeństwo dla pacjenta oraz minimalizują szanse na patologię.
- Jeden lekarz, jeden etat – nie więcej niż 208 godzin pracy w miesiącu (160 godzin etatu plus dyżury).
- Normy minimalnego zatrudnienia (na pacjenta, nie na łóżko) na podstawie aktualnych potrzeb zdrowotnych pacjentów.
- Trzy średnie krajowe dla lekarza specjalisty na etat na umowie o pracę.
- Leczenie to nie procedura, a pacjent!
– Apelujemy do wszystkich opcji politycznych o jasny, transparentny system i warunki, które zapewnią bezpieczeństwo pacjenta, godne wynagrodzenie dla lekarzy i zminimalizują patologię – powiedział przewodniczący Regionu Mazowieckiego OZZL, lekarz psychiatra Joachim Budny.
Podkreślał on znaczenie postulatu: „jeden lekarz i jeden etat”. Zdaniem Budnego różnego rodzaju patologie, kiedy lekarze „łapią po kilka dyżurów” lub „fikcyjne wykazywanie lekarza w dwóch różnych miejscach pracy”, najczęściej wynikają z chęci utrzymania ciągłości pracy placówki.
– Powinno być nie więcej niż 208 godzin w miesiącu, bo to jest 160 godzin etatu plus dyżury. Lekarz musi być w pełni zdolny do leczenia i w pełni przytomny – powiedział. – Jeden lekarz, jeden etat – to powinna być podstawa i ten etat musi być na umowę o pracę – stwierdził.
Dodał, że trzeci postulat OZZL oznacza normy zatrudnienia „na pacjenta, nie na łóżko”. Podkreślał, że lekarze leczą pacjentów, nie leczą łóżek. To rządzący powinni opracować, na podstawie aktualnych map potrzeb zdrowotnych czy map świadczeń zdrowotnych, odpowiednie normy. Lekarze, którzy przychodzą do pracy powinni leczyć ludzi, a martwić się o to, żeby liczba łóżek się zgadzała.
OZZL przedstawił także najnowsze wyniki sondażu przeprowadzonego wśród lekarzy, dotyczącego ich sytuacji zawodowej i tego, jak odnoszą się do ewentualnych zmian. We wnioskach z tego raportu OZZL wskazuje, że:
- Zapytani lekarze nadal pracują w kilku miejscach, ale najwięcej swojego czasu przeznaczają na pracę w systemie publicznym (NFZ).
- Widać nieznaczną tendencję do transferu pracy do sektora prywatnego, mimo że deklaracje dotyczące wynagrodzeń jako głównego atutu w tym segmencie są niższe.
- Największe różnice między sektorem publicznym a prywatnym to możliwość lepszego leczenia pacjenta i rozwój zawodowy.
- Spada liczba lekarzy łączących pracę w sektorze publicznym i prywatnym z powodów finansowych, rośnie liczba tych, którzy szukają różnych perspektyw.
W ankiecie internetowej wzięło udział 549 osób, w większości – lekarzy specjalistów. Badani odpowiadali m.in. na pytanie o ewentualny zakaz łączenia pracy w sektorze publicznym i prywatnym.
Aż 85 proc. ankietowanych wskazało, że jeśli takie rozwiązanie zostałoby wprowadzone (w takiej czy innej formule, jako zakaz całkowity czy częściowy), to analogiczne zasady powinny obowiązywać pracowników całego sektora usług publicznych. 11 proc. wskazało na wszystkie zawody medyczne. Tylko 4 proc. odpowiedziało, że zakazem powinni zostać objęci tylko lekarze.
Przeczytaj także: „Jankowski: Jesteśmy rozczarowani. Zabrakło choćby informacji, jak skrócić kolejki”

