Ministerstwo przedstawiło pomysły na naprawę systemu. Z dużej chmury mały deszcz
Ministerstwo Zdrowia jest zamknięte na dialog, jego szefowej brakuje odwagi cywilnej, resort próbuje plasterkiem zakryć ropiejącą ranę i nie mówi ani słowa o tym, jak załatać rosnącą dziurę w finansowaniu publicznej ochrony zdrowia. Między innymi takie głosy pojawiły się po konferencji prasowej Jolanty Sobierańskiej-Grendy w sprawie zmian w ochronie zdrowia.
Lista rozwiązań przedstawiona podczas środowej konferencji prasowej to odpowiedź resortu zdrowia na ultimatum postawione przez Donalda Tuszka szefowej MZ i prezesowi Narodowego Funduszu Zdrowia. Premier zasugerował, że jeśli nie będzie zadowolony z propozycji, może się to skończyć dymisjami.
We wtorek było wiadomo, że dymisji nie będzie. W środę podczas konferencji prasowej Sobierańska-Grenda, w towarzystwie Rzecznika Praw Pacjenta Bartłomieja Chmielowca oraz Filipa Nowaka, prezesa NFZ, przedstawiła pomysły MZ na poprawienie sytuacji w ochronie zdrowia („Pakiet zmian w ochronie zdrowia”).
Zaczęła od nawiązania do nieprawidłowości ujawnionych w ostatnich tygodniach. – Nie możemy udawać, że system jest wolny od wad, bo tak nie jest. Przez lata narastały niedoskonałości tworzące przestrzeń do nadużyć dla tych, którzy potrafią wykorzystywać luki, omijać zasady i stawiać własny interes nad interesem pacjenta. Bulwersują nas doniesienia o skali wynagrodzeń, nieprzejrzystych mechanizmach rozliczeń, niepełnym raportowaniu danych – powiedziała.
„Pracowaliśmy konsekwentnie, często bez blasku fleszy”
Podkreśliła, cześć przedstawianych przez nią zmian jest już w trakcie wdrażania. Tłumaczyła, że nad rozwiązaniem systemowych problemów, o których dziś jest tak głośno, resort pracuje od miesięcy. – Ekspercki zespół ministerstwa , ale również wszystkie współpracujące z nami agencje i instytucje, intensywnie pracował nad reformami już przekładającymi się na gotowe rozwiązania legislacyjne – powiedziała.
– Przez ten niecały rok przygotowaliśmy 284 akty prawne. Pracowaliśmy nad nimi konsekwentnie, często bez blasku fleszy – dodała.
– Przedstawiając gotowe do wdrożenia projekty, pozostajemy cały czas otwarci na konstruktywną dyskusję i wspólne wypracowywanie najlepszych rozwiązań dla pacjentów. Przed nami kolejne rozmowy z interesariuszami: samorządami zawodowymi właścicielami szpitali, dyrektorami, personelem oraz pacjentami. Wierzę, że ta ponadpartyjna współpraca przełoży się na konkretne wdrożenia – stwierdziła.
Likwidacja kominów płacowych
Pierwszym punktem wymienionym przez Sobierańską-Grendę była likwidacja kominów płacowych. Tłumaczyła, że w tym celu resort potrzebuje „pełnej wiedzy, rzetelnej analizy i konkretnych decyzji”. – Pierwszy krok został już wykonany, czyli ustawa, która umożliwi gromadzenie danych na podstawie numeru PESEL i prawa wykonywania zawodu czeka już jedynie na podpis prezydenta – przypomniała.
Druga propozycja to wprowadzenie limitów dla szpitali. Chodzi o określenie, jaką maksymalną część budżetu placówka może wydać na płace. Rekomendacje w tej sprawie mają być gotowe do końca sierpnia i będą zróżnicowane ze względu na rodzaju szpitala.
Jedna z najgłośniej komentowanych propozycji dotyczy wprowadzenia limitu wynagrodzeń.
– Chcemy również zmierzyć się z maksymalnym limitem wynagrodzeń dla indywidualnego pracownika medycznego. Proponowaną przez nas stawką wyjściową jest 240 zł brutto za godzinę. Oczywiście jest to wskaźnik, który przyjmujemy jako przelicznik do etatu – poinformowała Sobierańska-Grenda.
Ograniczenia dla szpitali na zawieranie umów z podmiotami zewnętrznymi
– Rozpoczynamy także pełną kontrolę tak zwanych procederów walizkowych – zapowiedziała szefowa MZ. – Nie będzie przyzwolenia na zawieranie umów przez podmioty lecznicze z tak zwanymi spółkami, o których funkcjonowaniu mogliśmy słyszeć na przykładzie szpitali w Mogilnie czy Miastku.
Kolejnym krokiem ma być jawność wyników konkursów na świadczenia medyczne. – Chcemy, żeby podmiot leczniczy pracujący na podstawie umowy z NFZ informował, za ile i na jakich zasadach zatrudnił przedsiębiorcę, który będzie świadczył usługi medyczne – stwierdziła.
Zatrudnienie na co najmniej pół etatu
Kolejny pomysł to wprowadzenie minimalnego wymiaru zatrudnienia. – Pracownik medyczny będzie zobowiązany do zatrudnienia na co najmniej na pół etatu w jednym szpitalu. Jeżeli będzie chciał pracować w innych podmiotach, będzie musiał uzyskać zgodę swojego pracodawcy z podstawowego miejsca pracy – poinformowała Sobierańska-Grenda. – To wszystko przyczyni się do transparentności wynagrodzeń i bezpiecznej organizacji pracy – zapowiedziała.
Zmiany w wycenie świadczeń i większa kontrola NFZ
Ministerstwo Zdrowia chce też doprowadzić do zmian w wycenie świadczeń. Prace już się toczą i mają objąć 100 procedur. Sobierańska-Grenda poinformowała, że wyceny części procedur budzące kontrowersje już zostały obniżone. – W ostatnim roku 114 procedur zostało obniżonych. To są również te procedury z zakresu chirurgii kręgosłupa czy kardiologii, które powodowały wysokie kominy płacowe – powiedziała Sobierańska-Grenda. Zapowiedziała także rozszerzenie kompetencji kontrolnych Narodowego Funduszu Zdrowia i wzmocnienie korpusu kontroli.
Przyspieszenie prac nad e-rejestracją i wprowadzenie e-kolejki
MZ chce przyspieszyć prace nad rozszerzeniem centralnej e-rejestracji o kolejne specjalizacje. Proces ma się zakończyć nie w ciągu czterech, ale dwóch lat. Do końca 2027 r. w systemie ma się znaleźć 39 specjalizacji.
Nowym narzędziem ma być e-kolejka, gdzie pacjenci będą się rejestrować na zabiegi planowe w szpitalach. Ma być ona gotowa już na koniec tego roku. Filip Nowak, prezes NFZ, tłumaczył, że rozwiązanie to będzie rozszerzeniem elektronicznej Centralne Kolejki Oczekujących (KOLCE) prowadzonej przez NFZ dla niektórych świadczeń.
Rozwiązania te mają wpłynąć na zwiększenie transparentności i zmniejszyć nadużycia.
Będą zmiany na mapie szpitali? Sobierańska-Grenda mówi o „zabetonowanym systemie”
Szefowa MZ odniosła się również, choć tylko pośrednio, do sytuacji finansowej szpitali. – Tym, czego polski system ochrony zdrowia potrzebuje najbardziej, jest stabilność finansowa i stabilność opieki nad pacjentem. Nie możemy dłużej ignorować zmian demograficznych ani rosnących problemów finansowych. Między innymi dlatego uruchomiliśmy ponad miliard złotych z Funduszu Medycznego na reorganizację szpitali. Zabetonowany system nie służy ani pacjentom, ani personelowi – powiedziała.
– Pierwszy wniosek konsolidacyjny został mi przekazany w piątek przez Uniwersytet Medyczny w Poznaniu. Mam nadzieję, że niebawem dołączą kolejne wnioski – dodała.
Dialog praktycznie nie istnieje
Maria Ochman, przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność” w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” oceniła zapowiedzi, które padły podczas konferencji MZ. – Nawet najlepszych pomysłów nie da się wprowadzić bez współpracy z partnerami społecznymi. Trudno będzie pani minister zrealizować zapowiedziane zmiany bez dialogu z partnerami społecznymi. A ten dialog praktycznie nie istnieje – powiedziała.
Ochman nawiązała do wtorkowego (7 lipca) posiedzenia Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia. Strona związkowa i pracodawcy przerwali je w oczekiwaniu na pojawienie się szefowej MZ, która na spotkanie ostatecznie nie przyjechała [w środę zapowiedziała, że spotka się z zespołem 16 lipca; tłumaczyła, że nie zjawiła się na posiedzeniu zespołu, ponieważ w tym samym czasie miała spotkanie z premierem - red.].
Skutkiem tego była konferencja prasowa, która odbyła się tuż przed konferencją Ministerstwa Zdrowia. Zwołały ją związki zawodowe i przedstawiciele pracodawców. Między innymi po to, by zaprotestować wobec tego, jak Ministerstwo Zdrowia podchodzi do dialogu społecznego.
Nie uczesnticzyłą w posiedzeniach nawet wtedy, gdy o problemach w ochronie zdrowia zaczęło się robić coraz głośniej, a media zaczęły ujawniać kolejne patologie. Związkowcy i pracodawcy sygnalizowali, że chcą rozmawiać bezpośrednio z szefową resortu.
– Przynajmniej część pomysłów przedstawionych przez minister będzie wymagała rozmów z partnerami społecznymi. Nasze dotychczasowe doświadczenie z obecnym kierownictwem Ministerstw Zdrowia pokazują, że może być z tym problem. Jeżeli lekceważy się właścicieli szpitali, związki zawodowe, które są przedstawicielami pracowników, ekspertów, prywatny biznes, to trudno mówić o dialogu – mówi Maria Ochman.
Część pomysłów ministerstwa jest na stole od dawna
Przedstawicielka „Solidarności” przypomniała, że część propozycji przedstawionych przez Sobierańską-Grendę była na stole już od dawna, chociażby rozmowy dotyczące wprowadzenia ograniczeń zarobków lekarzy na kontraktach (ta forma zatrudnienia dominuje wśród medyków). Ministerstwo Zdrowia przymierzało się do tego jesienią 2025 r.
– Proszę przypomnieć sobie, że minister z tą propozycją pojechała na spotkanie z Naczelną Izbą Lekarską i po tym spotkaniu się z niej wycofała, stwierdzając, że to nie był jej pomysł, tylko „Solidarności”. To jest oczywiście nieprawdą – mówi Ochman.
Zdaniem Marii Ochman obecna szefowa resortu zdrowia jest „silna wobec słabych, słaba wobec silnych”. Brakuje jej też odwagi cywilnej. – To było widać również podczas konferencji prasowej, kiedy uciekła przed pytaniami dziennikarzy.
NIL: czekamy na propozycje ustaw
Krótko po konferencji MZ jej przebieg skomentowała Naczelna Izba Lekarska. Na jej profilu na X pojawił się krótki komunikat. – Zapowiedzi tej samej treści słyszeliśmy jesienią 2025 r. Na proponowane ustawy czekamy już ponad dziewięć miesięcy. Po tym czasie Ministerstwo Zdrowia wychodzi na konferencję i proponuje to samo. Czekamy na propozycje ustaw, by móc się odnieść – czytamy.
Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, w komentarzu na X zwrócił uwagę m.in. na to, jak mało MZ mówiło o pieniądzach. – W przedstawionym pakiecie zmian niestety nie znajduję odpowiedzi na problem narastającej nierównowagi finansowej całego systemu. Nałożenie kilku limitów na maksymalne indywidualne wynagrodzenia i „rekomendacje” maksymalnych poziomów kosztów osobowych dla szpitali być może ograniczy najgłośniejsze przypadki nadużyć, ale nie zmieni istotnie obrazu na poziomie makro – ocenił.
– Zapowiedziano obniżenie wycen około 100 procedur. Na konferencji nie padły konkretne kwoty, ale wiemy, że ubiegłoroczne zmiany w taryfikacjach obniżyły koszty o 0,8 mld zł rocznie, więc poruszamy się w ramach porównywalnego rzędu wielkości. Natomiast dosłownie kilka dni wcześniej przyjęto do realizacji najkosztowniejszy dla NFZ wariant wzrostu wycen świadczeń w związku z tzw. ustawą podwyżkową (skutek - 9,25 mld zł w skali 12 miesięcy) – stwierdził.
Przypomniał, że na przyszły rok w budżecie NFZ wciąż brakuje ok. 21 mld zł. W jego ocenie, jeśli nic się nie zmieni i nie pojawią się dodatkowe źródła przychodów (lub nie obniży się dynamika wzrostu cen świadczeń), przełoży się to na mniejszy dostęp pacjentów do leczenia.
Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia, poseł PiS, na X skomentował: – Czy trzeba się rozprawić z pożerającymi nasze składki kominami płacowymi wśród lekarzy? Bez wątpienia tak. Problem w tym, że dzisiejsza konferencja prasowa to zaledwie plaster na ropiejącą ranę – zaczął.
Stwierdził, że Ministerstwo Zdrowia „od siebie wymaga niewiele”. – E-rejestracja na po wyborach, e-kolejka, będąca rozbudową już działającego i nierozwiązującego problemu systemu AP-Kolce, na koniec roku, a do tego kolejne analizy zamiast twardych rekomendacji – stwierdził,
O tym, że MZ nie bierze na siebie odpowiedzialności, świadczyć ma też w jego ocenie fakt, że najtrudniejszą z propozycji, czyli maksymalną stawkę 240 złotych za godzinę, wdrażać będą w całości poszczególne placówki. – Minister wprost powiedziała, że MZ ograniczy się do przepisów ogólnych, a za kontrakty odpowiadać mają dyrektorzy – zauważył Cieszyński.
Poseł PiS zwrócił też uwagę, że żadna z zapowiedzi nie dotyczy prywatnego sektora. W tym kontekście ograniczenie stawek w publicznej ochronie zdrowia może skończyć się odpływem pracowników do sektora prywatnego. – Wystarczy powszechnie stosowane 300 zł za godzinę, aby przekonać lekarza do pracy w prywatnym gabinecie – napisał.
Oceniając konferencję MZ, podsumował, że „zamiast rewolucji mamy odsunięcie od siebie odpowiedzialności za gigantyczny kryzys w ochronie zdrowia”.
Przeczytaj także: „Na podwyżki NFZ ma wydać ponad 9 mld zł. AOTMiT publikuje rekomendację”




