Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Krzysztof Łanda
Źródło: Menedżer Zdrowia/Krzysztof Łanda

Zakaz łączenia pracy to propaganda dla prostego wyborcy

PAP/Rafał Guz

– Polityczne mówienie o rozdzieleniu sektora prywatnego od publicznego to czysta propaganda dla prostego wyborcy, który ma poczucie niesprawiedliwości i szuka winnego – komentuje w „Menedżerze Zdrowia” były wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda.

  • W cyklu „Lekarzu, wybieraj: albo publicznie, albo prywatnie” „Menedżer Zdrowia” cytuje polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy chcieliby zakazu łączenia pracy w publicznej i prywatnej ochronie zdrowia
  • Propozycję komentuje były wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda
  • Ekspert jest skrajnie krytyczny
  • Twierdzi, że PiS działa według wzorców z czasów socjalizmu, z których wynikało, że nie ma lepszego winnego niż kułak, prywaciarz, pasibrzuch i inteligencja pracująca
  • Łanda odnosi się do wypowiedzi Stanisława Karczewskiego, Janusza Cieszyńskiego i Jarosława Kaczyńskiego

Kułak, prywaciarz, pasibrzuch i inteligencja pracująca

Jeśli chodzi o oddzielenie prywatnego od publicznego – o którym mówił między innymi senator PiS, były marszałek Senatu Stanisław Karczewski w wywiadzie „Dla idei mogę być twarzą zakazu łączenia pracy w sektorach prywatnym i publicznym” – to jest to komunikat do prostego wyborcy, który ma poczucie niesprawiedliwości i szuka winnego. Jemu trzeba dać kozła ofiarnego, a sprawdzone wzorce z czasów socjalizmu udowodniły, że nie ma lepszego winnego niż kułak, prywaciarz, pasibrzuch i inteligencja pracująca. Winnym ma być lekarz praktykujący prywatnie, bo prywatne jest złe, a publiczne – dobre. Prosty przekaz, który już niejeden raz dał Prawu i Sprawiedliwości sukces wyborczy – zresztą tym razem prawdopodobnie też tak będzie, gdyż opozycja nie ma pomysłu na poważną reformę systemu opieki zdrowotnej i nie przedstawiła żadnej konstruktywnej strategii zmian, nie mówiąc już o wypracowaniu ponadpartyjnego konsensusu.

Zawoalowana korupcja

Jednak w nawiązaniu do populistycznej tezy generalnej słowa posła PiS, byłego wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego cytowanego w tekście „Zgoda ponad podziałami”, o tym, że lekarz, przyjmując w publicznym systemie, prowadzi równolegle prywatny gabinet i kieruje pacjentów do publicznego szpitala z pominięciem kolejki, z własnego gabinetu prywatnego, to nic innego, jak powtarzany od dziesięcioleci postulat walki z zawoalowaną korupcją. Żadna partia z tą patologią tak naprawdę nie walczyła – także PiS w okresach swojego rządzenia.

Problem zawoalowanej korupcji nie ma nic wspólnego z podziałem na prywatne i publiczne. Lekarze, którzy przyjmują tylko w publicznej jednostce, też mogą brać łapówki. Zmieni się tylko forma z legalnej płatności w gabinecie prywatnym (zawoalowanej korupcji, od której płaci się podatki) na koperty i wziątki. Korupcja jest tylko objawem choroby. Dobry lekarz wie, że likwidacja przyczyny choroby powoduje, że objawy same znikną – natomiast walka z objawami nie przynosi wyleczenia. Przyczyną choroby systemu jest dysproporcja pomiędzy zawartością koszyka świadczeń gwarantowanych a wielkością środków na jej realizację. Ta choroba posiada trzy objawy:

  • korupcję,
  • kolejki,
  • korzystanie ze znajomości.

Dopiero likwidacja przyczyny choroby spowoduje, że objawy znikną. Propozycja PiS bynajmniej nie zlikwiduje korupcji.

„Spijanie śmietanki”

Janusz Cieszyński mówił o „spijaniu śmietanki” w systemie, że są obszary, gdzie pieniędzy jest bardzo niewiele i są takie bardzo rentowne. Podał przykład kardiologii. To są proste błędy i zaniechania w taryfikacji, czyli ustalaniu cen świadczeń zdrowotnych włączonych do koszyka. Trzeba podkreślić, że w 2016 r. za czasów rządów PiS obniżono taryfy w kardiologii interwencyjnej, co uwolniło pół miliarda złotych rocznie, nie powodując zmniejszenia liczby wykonywanych świadczeń w tym zakresie. Także za czasów PiS w 2018 r., dziwnym zbiegiem okoliczności, podniesiono taryfy w elektrokardiologii bez konkretnego uzasadnienia. Taryfikacja w Polsce jest prowadzona źle, a taryfy nieprawidłowe, tak jakby nikt nad nimi nie panował. Zasady taryfikacji – jak też same taryfy, te zawyżone, ale szczególnie te zaniżone – powinny być zmienione. Niestety nie widzę w programie żadnej partii poważnych propozycji rzeczowych zmian, które poprawiłyby zarówno taryfy, jak i sposób taryfikacji w Polsce.

Zdaniem Janusza Cieszyńskiego problem polega na tym, iż okres trwałości inwestycji z KPO sprawia, że bardzo trudno będzie zlikwidować prywatne oddziały, które otrzymały miliony na modernizację.

Poseł dotknął istotnego problemu inwestycji.

W Polsce teoretycznie działa Instrument Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Zdrowia. Niestety, ta ocena wielokryterialna jest systemowo wyłączana przez wojewodów i NFZ. IOWISZ wprowadzony został ustawowo w 2016 r. za czasów PiS. Jest jak dobry nóż – można go używać do krojenia chleba, ale też do niecnych celów. Problem nie jest z narzędziem, ale z jego niewłaściwym wykorzystaniem, zresztą zarówno obecnie, jak i za czasów PiS. Dziś politycznie ważne są pieniądze z KPO i po raz nie wiadomo który muszą zostać wydane, choćby na najgłupsze inicjatywy. Po raz kolejny kupiony zostanie niepotrzebny sprzęt, który będzie stał bezczynnie, bo NFZ nie ma pieniędzy na zakontraktowanie świadczeń zdrowotnych z jego użytkiem. Zyskają tylko jak zawsze pośrednicy, producenci i ci, którzy decydują o zakupach. Pacjenci nic z tego nie będą mieli, dopóki IOWISZ nie zacznie być prawidłowo wykorzystywany. W Polsce politycy wolą udawać, że nie wiedzą, że czasem lepiej nie wydać przyznanych pieniędzy, niż wydać je źle. Złe inwestycje mogą bardzo zaszkodzić. W domyśle – to już nie nasz problem, niech się martwią następni rządzący.

Cieszyński mówił, że trudno byłoby też podjąć decyzję o ich wyłączeniu z sieci, bo skoro wydano publiczne pieniądze na modernizację, to nie byłby to racjonalny ruch.

Znów powiało trochę populizmem, choć temat sieci jest rzeczywiście bardzo ważny i konkretny. Nie ma znaczenia, czy do sieci wchodzi prywatny, czy publiczny świadczeniodawca. Obaj stosują świadczenia wpisane do koszyka i tak samo wycenione, a za koszyk i taryfy w ręcznie sterowanym SOZ z gigantyczną nadregulacją odpowiadają przecież politycy. To za PiS w 2017 r. weszła ustawa o sieci szpitali, która wyłącznie realizowała cele polityczne i pogłębiła nadregulacje. Na podstawie ustawy powstała sieć szpitali, a nie sieć oddziałów, którą łatwiej dostosować do potrzeb zdrowotnych społeczeństwa. Usieciowienie w zakresach z kryteriami geograficzno-demograficznymi byłoby jeszcze lepszym rozwiązaniem, ale na razie dyskusji na ten temat w przestrzeni publicznej nie ma.

Co z Jarosławem Kaczyńskim?

Cytowano także prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o znacznych rozpiętościach w dochodach lekarzy – od kilku tysięcy do milionów złotych.

Ważne – przecież to właśnie przepisy opracowane i wprowadzone przez PiS do tych rozpiętości i nieograniczonej w czasie rewaloryzacji doprowadziły (co innego, że obecna koalicja nic nie robi, żeby te patologie zahamować).

I znów pojawia się postulat o rozdzielenie sektora publicznego od prywatnego, który nie tylko nic nie zmieni, ale też nie ma szans na realizację.

Ponieważ nic by nie dało, bo... to nierealne

Dlaczego nic to nie zmieni?

Nie ma znaczenia, czy lekarz wybierze praktykę w prywatnym szpitalu, czy w publicznym szpitalu, które kontraktują z NFZ, gdyż obowiązuje w nich ten sam koszyk i te same taryfy – chyba że prezes PiS chciałby zupełnie wykluczyć „prywaciarzy” z finansowania ze środków publicznych (co jest nierealne), a może nawet ustawowo zlikwidować prywatnych świadczeniodawców w Polsce, tyle że to już pachnie dawno minioną epoką i wszystkimi patologiami socjalistycznego modelu Siemaszki.

Dlaczego nie jest to możliwe do wprowadzenia?

Zmuszenie lekarzy do praktykowania tylko w prywatnym sektorze albo tylko w publicznym spowodowałoby gigantyczny chaos w NFZ i konieczność pilnej, nieprzewidywalnej i bardzo głębokiej zmiany warunków kontraktowania. Bez tego świadczeniodawcy zaczęliby tracić kontrakty i pojawiłyby się masowe bankructwa. Trudno przewidzieć, jaki to miałoby wpływ na dostępność do świadczeń, czyli długość kolejek, ale można przypuszczać, że czasy oczekiwania gwałtownie by wzrosły. Prawdopodobnie konsekwencje byłyby daleko poważniejsze niż w przypadku podniesienia płacy minimalnej, gdy wycena świadczeń uwzględnia koszty pracy personelu – co zresztą także wprowadzono za czasów PiS i znów bez żadnych poważnych analiz poprzedzających.

Życzenie zdrowia

Każdą aranżację systemową w ochronie zdrowia można i należy traktować jako technologię medyczną. Zmiany w systemie ochrony zdrowia powinny być testowane a piori, tak żeby nie prowadzić ciągle nowych „eksperymentów” na żywym organizmie. Tu przecież chodzi o ludzkie życie i zdrowie. Proponowane zmiany należy opisać, a następnie przeprowadzić modelowanie, opierając się na dowodach naukowych i rzetelnym rachunku ekonomicznym. Niestety, w Polsce politycy do tego nie dorośli, pomimo że posiadamy Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Trwa chocholi taniec politycznych zapowiedzi bez pokrycia. Trwa horror eksperymentów na żywym organizmie systemu. Od mieszania cukru jednak nie przybywa – i tak od dziesięcioleci trwa ten taniec, który żadnych konstruktywnych zmian nie może przynieść.

Zamiast coraz mniej polityki, to jest jej coraz więcej.

Zamiast deregulacji, to regulacji (często absurdalnych) przybywa.

Zamiast więcej konkurencji, to ściganie czarownic, czyli „prywaciarzy”.

Zamiast skracania kolejek, te są coraz dłuższe, a system powoli osiada jak kompost.

Obyśmy zdrowi byli...

Komentarz Krzysztofa Łandy, byłego podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia i byłego członka Rady Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, który ma wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu polityką zdrowotną i współpracy z instytucjami publicznymi.

Przeczytaj także: „Jeden lekarz – jeden etat” „Zakaz łączenia pracy – sonda”.

Więcej tekstów z cyklu „Lekarzu, wybieraj: albo publicznie, albo prywatnie” po kliknięciu w poniższy baner.

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Aktualności
Tagi: Krzysztof Łanda lekarz lekarze lekarzu wybieraj praca PiS Prawo i Sprawiedliwość Stanisław Karczewski Janusz Cieszyński Jarosław Kaczyński