Szykuje się rewolucja w receptach
Rząd szykuje największą od lat reformę systemu recept. Po 60 dniach terapii pacjent może zapłacić pełną cenę leku, a jedna e-recepta ma obejmować tylko jeden produkt. Zmiany są na razie na etapie prekonsultacji, ale ich kierunek już teraz wywołuje duże emocje.
Założenia projektu nowej ustawy o receptach, przygotowanego przez Ministerstwo Zdrowia, dają też nowe uprawnienia dla farmaceutów i głęboką cyfryzację całego procesu leczenia. Projekt trafił do prekonsultacji pod koniec kwietnia br. i obecnie jest analizowany przez środowiska medyczne oraz branżowe – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.
Projekt ma utrzymać roczny termin ważności recepty, przy czym jednorazowo refundacją objęty zostanie zapas leku na maksymalnie 60 dni stosowania. Pacjent zachowa możliwość wykupienia większej ilości, jednak za część leków zapłaci 100 proc. Co więcej, refundacja obejmie tylko okres wynikający z dawkowania, a system automatycznie wyliczy, ile leku przysługuje ze zniżką.
Jak wskazuje „DGP”, to zmienia dotychczasową praktykę, w której wielu pacjentów wykupywało leki na kilka miesięcy do przodu – często z obawy przed brakiem dostępności albo rosnącymi cenami.
Jeden lek na jedną receptę
Projekt wprowadza również nową zasadę: jedna e-recepta = jeden lek. To jedna z bardziej odczuwalnych zmian organizacyjnych.
Po zmianach każdy produkt będzie wystawiany oddzielnie. Z jednej strony system przewiduje możliwość „pakietowania” recept, więc pacjent nadal otrzyma zestaw kodów. Z drugiej jednak zmienia się logika całego procesu – dla systemu oznacza to łatwiejszą kontrolę refundacji, powiązanie leku z konkretną chorobą czy ograniczenie nadużyć.
Dla pacjenta będzie to więcej formalności przy realizacji (więcej kodów, które trzeba będzie podać w aptece), ale też większą przejrzystość – każda recepta będzie przypisana do konkretnego wskazania medycznego.
Powraca temat recepty kontynuowanej
Jedną z najbardziej przełomowych zmian jest wprowadzenie tzw. recepty kontynuowanej. Farmaceuci uzyskują szerszy, bezpośredni dostęp do dokumentacji medycznej pacjenta zgromadzonej w Internetowym Koncie Pacjenta (IKP), co ma na celu poprawę jakości opieki farmaceutycznej i bezpieczeństwa farmakoterapii.
Jak ocenia portal Mgr.farm, zgodnie z uzasadnieniem dołączonym do projektu ustawy, dotychczasowy system preskrypcji leków w Polsce jest nadmiernie scentralizowany. Generuje niepotrzebne obciążenia biurokratyczne dla lekarzy. Projektowany art. 52 wprowadza instytucję recepty kontynuowanej jako narzędzie bezpośredniego odciążenia kadr medycznych i poprawy drożności systemu.
Głównym celem reformy jest eliminacja tzw. wizyt receptowych – kontaktów z lekarzem, których jedynym celem jest powielenie schematu leczenia w stabilnych schorzeniach przewlekłych. Jej fundamentem będzie pełna cyfryzacja i dostęp do centralnych rejestrów danych medycznych – czytamy.
Pacjent zapłaci więcej za leczenie?
Projekt ustawy o receptach ma także powiązać receptę z konkretnym rozpoznaniem według klasyfikacji ICD-10. To oznacza, że lekarz wpisuje diagnozę przypisaną do leku, system automatycznie sprawdza prawo do refundacji, a poziom odpłatności wyliczany jest bezpośrednio w systemie. Zmiana ma uporządkować sytuacje, w których ten sam lek bywał refundowany lub nie – w zależności od sposobu wystawienia recepty.
„DGP” wskazuje jednak na efekt uboczny – część pacjentów zyska refundację, a część ją straci, jeśli wcześniejsze rozpoznanie było nieprecyzyjne.
Zmiany w receptach oznaczają również rozszerzenie kompetencji dla pielegniarek i położnych. Z kolei dla lekarzy zwiększy się odpowiedzialność za uzasadnienie decyzji terapeutycznych – lekarz nadal może wpisać adnotację „nie zamieniać”, ale będzie musiał ją uzasadnić medycznie.

