Wizerunek kolejnego lekarza wykorzystany w fałszywej reklamie
Na jednym z portali społecznościowych pojawiły się wygenerowane przez AI filmy, w których Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski promuje preparaty na hemoroidy i łuszczycę. Sprawę opisał portal Demagog.
Filmy typu deepfake, wykorzystujące wizerunek dr. Grzesiowskiego, nie tylko zachwalały produkty lecznicze, które rzekomo są skuteczne i nie powodują żadnych skutków ubocznych. Zgodnie z treścią nagrania produkty te miały być dostępne tylko przez ograniczony czas – pod załączonym do niego linkiem.
Jak wyjaśnia Demagog, po kliknięciu w link (Demogog skorzystał wirtualnej przeglądarki) przenosi on na pole z instrukcją/formularzem, do którego mamy wpisać swoje dane osobowe i numer telefonu. „Gdybyśmy je tu podali, przekazalibyśmy je w ręce oszustów i tym samym narazilibyśmy się m.in. na uporczywe telefony nakłaniające do kolejnych działań, w tym do przekazania pieniędzy” – czytamy.
Portal tłumaczy, jakie elementy filmu (oprócz faktu, że nie został on opublikowanych na oficjalnych profilach szefa GIS czy na profilach GIS) powinny zwrócić uwagę odbiorców i skłonić do zachowania czujności. Demagog wymienia: nienaturalne ruchy postaci w tle, cięcia filmu w połowie wypowiadanych zdań, płaskie i niespójne oświetlenie.
To nie pierwszy tego typu przypadek
Przypomnijmy, że lekarzom nie wolno reklamować leków. Wygenerowana przez AI reklama z rzekomym udziałem dr. Pawła Grzesiowskiego nie jest jednak pierwszym przypadkiem, w którym wizerunki lekarzy są wykorzystywane do promowania niewiadomego pochodzenia specyfików. Jeden z najszerzej opisywanych dotyczył prof. Henryka Skarżyńskiego. Media pisały o nim na początku 2025 r.
Z kolei w kwietniu 2025 r. „Rzeczpospolita” informowała fałszywych reklamach wykorzystujących wizerunek prof. Jerzy Szaflika, znanego okulisty. – Okazało się, że rozpowszechniane są fałszywe informacje z nawoływaniem do zaprzestania dotychczasowego leczenia na rzecz przyjmowania innego preparatu, który rzekomo ma pomóc na wszelkie schorzenia związane ze wzrokiem – wyjaśniał profesor w rozmowie z „Rz”. Gazeta przypomniała również, że ofiarami kradzieży wizerunku byli także dr Michał Sutkowski i prof. Michał Zębala.
Przeczytaj także: „Reklama a prawo pracy – czy Polacy boją się pójść na L4?”