Papier wszystko przyjmie. SOR już nie
W sprawie Warszawskiego Szpitala Południowego wciąż padają pytania, czy ktoś to zgłaszał i czemu nikt nie reagował. Nie wszyscy komentatorzy zdają sobie sprawę, jak trudno jest być „sygnalistą”. Obawa przed konsekwencjami oraz nieskuteczność organów kontrolnych skutecznie zniechęcają do zgłaszania nieprawidłowości – wskazuje Porozumienie Rezydentów, zwracając uwagę na nieprawidłowości na kolejnym SOR-ze.
Władysław Krajewski, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL, w przesłanym komunikacie zwraca uwagę na nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu, apelując jednocześnie o pilną kontrolę.
Braki kadrowe i maskowane kreatywną dokumentacją
Krajewski przypomina, że według § 12 ust. 1 pkt 3 rozporządzenia ministra zdrowia z 27 czerwca 2019 r. w sprawie szpitalnego oddziału ratunkowego minimalne zasoby kadrowe oddziału stanowią: „lekarze w liczbie niezbędnej do zabezpieczenia prawidłowego funkcjonowania oddziału, w tym do spełnienia warunków dotyczących czasu oczekiwania na pierwszy kontakt z lekarzem w poszczególnych kategoriach pilności, przy czym co najmniej jeden lekarz przebywający stale na oddziale będący lekarzem systemu”.
– Z przekazywanych informacji wynika, że podczas części dyżurów w SOR brakuje lekarza systemu, a opiekę nad pacjentami sprawują lekarze zatrudnieni w innych oddziałach szpitalnych, którzy jednocześnie wykonują swoje podstawowe obowiązki na oddziałach macierzystych i na blokach operacyjnych. Może wydłużać to czas oczekiwania na uzyskanie pomocy, a nawet zagrażać życiu i zdrowiu pacjentów w stanach nagłych – pisze wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów.
– Według naszych informacji szpital, zamiast realnie rozwiązywać problem, maskuje go wykazywaniem wyżej wspomnianych lekarzy jako personel SOR. Dotychczasowe zgłoszenia, między innymi do NFZ, MZ i dyrekcji szpitala, nie przyniosły rezultatu ani kontroli. W świetle publicznych doniesień o koneksjach między kierownictwem szpitala a administracją państwową i lokalną, szczególnie istotne dla transparentności kontroli jest jej niezależność od powyższych organów – wskazuje Krajewski.
– Co natomiast stało się z sygnalistami, którzy sprawę zgłaszali? Są zastraszani i karani naganami. I tu jak w soczewce widać, czemu polska ochrona zdrowia nie umie wyrwać się z ciągłej patologii, bo jej zgłoszenie jest uciszane, zamiast być początkiem procesu naprawczego – dodaje lekarz.
„Były zgłoszenia, a nic się nie zmieniło”
W związku z powyższym zarząd PR OZZL apeluje o niezależną kontrolę funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym imienia Ludwika Rydygiera w Toruniu, w tym weryfikację spełnienia § 12 ust. 1 pkt 3 zozporządzenia ministra zdrowia w sprawie szpitalnego oddziału ratunkowego.
Wnosi także o weryfikację zgodności dokumentacji ze stanem faktycznym i wyjaśnienia przyczyn ewentualnej rozbieżności, ocenę wpływu obecnego modelu organizacji pracy na bezpieczeństwo pacjentów oraz czas oczekiwania na udzielenie świadczeń.
Przeczytaj także: „Rezydenci: Bez politycznych koneksji takie finanse niedostępne”.
