Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij

Zdrowie kobiet – jak skutecznie leczyć nowotwory ginekologiczne ►

Małgorzata Wiśniewska, Martyna Kosmal, Mariusz Bidziński, Radosław Mądry, Anna Kupiecka, Anita Chudecka-Głaz i Anna Dańska-Bidzińska

W Polsce obserwuje się wyraźny wzrost zachorowalności na nowotwory ginekologiczne. Pomimo dostępności nowoczesnych leków i programów lekowych Polki umierają z ich powodu częściej niż pozostałe Europejki. Czy Polska ma szansę stać się krajem, w którym dla kobiet nowotwory nie będą oznaczały wyroku? Podczas konferencji Priorities and Challenges in Polish and European Drug Policy 2026 eksperci mówili o tym, jakie rozwiązania pomogłyby zoptymalizować opiekę nad tą grupą chorych.

W panelu „Zdrowie kobiety. Jak leczyć efektywnie nowotwory ginekologiczne” (zorganizowanym podczas VI konferencji Priorities and Challenges in Polish and European Drug Policy) uczestniczyli:

  • prof. dr hab. n. med. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej,
  • prof. dr hab. n. med. Anita Chudecka-Głaz, kierownik Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 2 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej,
  • dr n. med. Anna Dańska-Bidzińska z Kliniki Ginekologii Onkologicznej Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie,
  • Martyna Kosmal, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia,
  • Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej,
  • dr hab. n. med. Radosław Mądry, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej.

Moderowała Małgorzata Wiśniewska ze Studiomed TV, TVP.

Nagranie sesji poniżej, pod nim spisane fragmenty.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił rok 2026 Rokiem Profilaktyki Zdrowotnej. Ta inicjatywa miała zwrócić uwagę na znaczenie zdrowego stylu życia, wczesnego reagowania na niepokojące objawy oraz na konieczność wykonywania regularnych badań profilaktycznych.

I tu pojawia się pytanie – czy w związku z tym Polki zaczęły częściej korzystać z profilaktyki i czy państwo na pewno zrobiło wszystko, aby je do niej zachęcić?

Brakuje dobrej profilaktyki

– Dzisiaj na profilaktykę wydajemy zbyt mało. Mamy znakomite narzędzia profilaktyki pierwotnej, jakimi są szczepienia. Mamy profilaktykę wtórną, która jest już oparta na testach molekularnych. W zakresie medycyny podstawowej, czyli medycyny rodzinnej, profilaktyka jest wpisana w zadania, ale nie jest w pełni realizowana. Poza tym nasze społeczeństwo robi się coraz bardziej odporne na pewne przesłanki kodeksu onkologicznego, takie jak ruch i waga. W konsekwencji tych zaniedbań obserwujemy wzrost liczby nowotworów – mówił prof. dr hab. n. med. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej.

Mariusz Bidziński

Zdaniem eksperta dostęp do leczenia jest w tej chwili powszechny, ale są obszary, które funkcjonują mniej sprawnie.

– W ciągu kilku ostatnich lat zostało stworzonych wiele programów lekowych dla chorych na nowotwory szyjki macicy, jajnika i trzonu macicy. Pojawiły się nowe technologie, w tym technologia robotyczna, która daje możliwość skuteczniejszych działań małoinwazyjnych. Niestety nie zmienił się profil pacjenta – często dociera on do nas w zaawansowanym stadium. I tu musimy popracować bardzo intensywnie nad częścią informacyjną, edukacyjną czy komunikacyjną. Może warto zaczerpnąć pomysły, które są już praktykowane w innych krajach, takie jak bonusy, na przykład podatkowe, które będą dawały motywację do większego zaangażowania w profilaktykę – proponował prof. Mariusz Bidziński.

Rak szyjki macicy wykrywany w stadiach zaawansowanych

W niektórych krajach, na przykład w Szwecji czy Australii, które konsekwentnie realizowały programy szczepień przeciwko HPV, nowotwory szyjki macicy już praktycznie nie występują.

– Liczba zachorowań na raka szyjki macicy na szczęście w Polsce spada, natomiast zdecydowanie nie koresponduje z tym liczba zgonów, która nie maleje w takim stopniu, jak powinna. W krajach podobnych do nas wielkościowo, które mają dobrze zorganizowane prewencję pierwotną i skrining, stosunek zachorowań do zgonów wynosi 4 do 1. Tymczasem w Polsce aż 68 proc. chorych umiera z powodu tego nowotworu – wyjaśnił dr hab. n. med. Radosław Mądry, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej.

Radosław Mądry

– Czeka nas ogromna praca, aby nakłonić kobiety do chodzenia na badania profilaktyczne. To pozwoliłoby przesunąć rozpoznawanie tego nowotworu z postaci bardziej zaawansowanych, w których zazwyczaj nie jesteśmy w stanie uzyskać wyleczenia, do postaci, w których wcześniej wykryty rak szyjki macicy jest wyleczalny za pomocą relatywnie prostych technik operacyjnych, obarczonych mniejszym ryzykiem powikłań i dyskomfortu. Uważam, że tak jak w innych krajach europejskich powinniśmy mieć tzw. providera, czyli dostawcę usług, który aktywnie wyszukuje osoby do badań. Patrząc na dane z 2024 r., widzimy, że wyszczepialność dzieci w Polsce przekracza 90 proc. Jeśli więc szczepienia przeciwko HPV będą obowiązkowe, to za 10–12 lat będziemy w takiej sytuacji jak Szwecja i Australia. W przypadku reszty populacji, która nie będzie objęta szczepieniem, rozwiązaniem może być regularnie wykonywany co 5 lat test HPV-DNA. Może też już za jakiś czas dostępny będzie tzw. self-sampling, czyli test do samodzielnego wykonania. Niewątpliwie czeka nas duża praca edukacyjna, aby rak szyjki macicy stał się w Polsce rzadkim nowotworem, a jego leczenie przestało być społecznym problemem – dodał ekspert.

Rak jajnika długo nie daje objawów

Jak podkreśliła prof. dr hab. n. med. Anita Chudecka-Głaz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej, kierownik Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 2 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, ponad 70 proc. pacjentek z rozpoznanym rakiem jajnika trafia do lekarza w zaawansowanym stanie. Wynika to z charakterystyki tej choroby i jej naturalnego przebiegu, a nie z zaniedbań systemowych czy też zaniedbań po stronie pacjentki, takich jak brak wizyt u ginekologa.

Anita Chudecka-Głaz

– W początkowym okresie jest to choroba bardzo skąpoobjawowa, a jej symptomy są mało charakterystyczne. Wiedzieliśmy od wielu lat, że nie ma możliwości wyłapania raka jajnika na wczesnym okresie jego rozwoju. Potwierdziły to zresztą opublikowane w 2022 r. brytyjskie badania na grupie ponad 200 tys. kobiet, które miały wykonywane USG i oznaczany poziom markera CA 125. Trochę inaczej wygląda sytuacja kobiet, które mają mutacje w BRCA1, BRCA2 i w innych genach, czyli bardzo obciążony wywiad rodzinny. Wykonywanie badań przesiewowych, takich jak USG i oznaczenie poziomu markera CA 125, charakteryzuje się u nich pewną skutecznością, ale ograniczoną i stanowi jedynie tymczasowy nadzór przed planowaną profilaktyczną operacją usunięcia przydatków – mówiła.

Ekspertka dodała, że w raku jajnika szczególnego znaczenia nabiera centralizacja leczenia. Najnowsze rekomendacje ESGO z 2026 r. podkreślają kluczowe znaczenie kwalifikacji chorych. Wskazują one, kiedy należy operować pacjentkę, a kiedy powinno się odstąpić od pierwotnej operacji i wdrożyć leczenie systemowe. Taka precyzyjna kwalifikacja i leczenie w referencyjnych ośrodkach decydują o rokowaniach.

Przełom w leczeniu raka endometrium

W przypadku raka trzonu macicy od 1999 r. obserwujemy w Polsce stały wzrost liczby zachorowań. Z danych ⁠Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że w ostatnich latach liczba ta waha się nawet do 6,5–7,5 tys. rocznie. Tendencja wzrostowa utrzymuje się nie tyko w Polsce, ale praktycznie wszędzie na świecie.

– W tej chorobie metody skriningowe okazują się nieskuteczne. Zachorowaniu nie można zapobiec, ale można obniżyć ryzyko przez modyfikację takich czynników dotyczących stylu życia, jak masa ciała czy aktywność fizyczna – wyjaśniła dr n. med. Anna Dańska-Bidzińska z Kliniki Ginekologii Onkologicznej Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.

Ekspertka podkreśliła, że przez lata choroba wydawała się dobrze poznana, przeanalizowana i dobrze rokująca. Szybko podejmowano decyzje dotyczące leczenia uzupełniającego po operacji z powodu raka trzonu macicy. Rosnąca w ostatnich latach liczba zachorowań i zgonów oraz osiągnięcia nauki wymusiły zmianę podejścia do tego nowotworu ze standardu diagnostyki i leczenia opartego głównie na typie histopatologicznym do diagnostyki molekularnej, która pozwala na personalizację leczenia.

Anna Dańska-Bidzińska

– Już w 2013 r. po raz pierwszy pokazano, że rak trzonu macicy to nie jest jedna choroba, ale grupa nowotworów. Początkowo identyfikowano cztery typy molekularne, teraz wiemy, że jest ich pięć. Różnią się biologią, przebiegiem klinicznym, rokowaniem, wskazaniami do leczenia i wzorcem nawrotów. Uważamy, że diagnostyka powinna być prowadzona już w momencie, kiedy pacjentka zgłasza się z pierwszym objawem, jakim jest nieprawidłowe krwawienie z dróg rodnych. Jeżeli zostaje rozpoznany rak trzonu macicy, to wtedy oprócz standardowej diagnostyki histopatologicznej należy przeprowadzić diagnostykę molekularną i/lub genetyczną. Jeśli nie przeprowadzono identyfikacji typu molekularnego na etapie biopsji endometrium, to pacjentka musi mieć wykonaną diagnostykę na dalszym etapie, po leczeniu operacyjnym. Typ molekularny raka trzonu macicy wpływa m.in. na ustalenie stopnia zaawansowania choroby i tym samym wskazań do leczenia uzupełniającego. W raku trzonu macicy wykorzystywane są wszystkie możliwe metody leczenia onkologicznego – począwszy od leczenia operacyjnego, gdzie dominuje chirurgia małoinwazyjna, czyli laparoskopowa lub robotyczna. Dalej w zależności od wskazań stosuje się radioterapię, chemioterapię i hormonoterapię. Wreszcie – największy postęp ostatnich lat, czyli immunoterapia, którą możemy w Polsce stosować właściwie we wszystkich typach raka trzonu macicy, ponieważ wiemy, które pacjentki i z jakimi typami molekularnymi najlepiej odpowiadają na tę metodę leczenia – skomentowała dr Anna Dańska-Bidzińska.

Jak dodała, w ostatnich latach w leczeniu raka endometrium dokonał się przełom. Szczególnie dla jednego typu molekularnego dMMR z deficytem mechanizmu naprawy DNA, gdzie odpowiedź na immunoterapię jest spektakularna. W przypadku jednego z leków stosowanych w immunoterapii obserwuje się 4-letnie całkowite przeżycia z potwierdzoną korzyścią istotną klinicznie. Są też inne inhibitory punktów kontrolnych skuteczne w tej grupie pacjentek. Odpowiedź na immunoterapię, jakkolwiek gorszą, uzyskuje się również w drugiej grupie raków trzonu macicy – non-dMMR, czyli pMMR, która ma zachowany mechanizm naprawy niesparowanych zasad. U tych chorych można skojarzyć immunoterapię w przypadku jednego leku z inhibitorem PARP, co wpływa na skuteczność leczenia.

Dlaczego Polki niechętnie korzystają z profilaktyki?

W zeszłym roku Koalicja Onkozdrowia Kobiet we współpracy z ekspertami przygotowała raport „Dogonić Europę – zdrowie kobiet w Polsce, perspektywa onkologiczna”, z którego wynika, że Polki częściej zapadają na nowotwory ginekologiczne i rzadziej je przeżywają w porównaniu ze średnią unijną. Eksperci wskazali, że wskaźniki umieralności są w Polsce alarmująco wysokie, a opieka wymaga pilnych zmian.

– Nie zgadzam się z tezą, że Polki nie chcą się badać. Dowodem jest choćby program „Moje zdrowie”, do którego zgłosiły się już miliony osób. To pokazuje, że dobrze przygotowane programy zdrowotne spotykają się z zainteresowaniem społecznym. Problem jest jednak bardziej złożony. W Polsce nadal mamy do czynienia z głęboko zakorzenionym lękiem przed chorobą nowotworową i ograniczonym zaufaniem do systemu ochrony zdrowia. Dlatego tak ważna jest edukacja oraz pokazywanie, że profilaktyka i wczesna diagnostyka realnie zwiększają szanse na skuteczne leczenie – mówiła Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej.

Anna Kupiecka

– Od lat prowadzimy działania edukacyjne w całej Polsce i widzimy, że świadomość zdrowotna stopniowo rośnie. Jednocześnie sama profilaktyka nie wystarczy. Pacjentka musi mieć pewność, że po wejściu do systemu zostanie przeprowadzona przez kolejne etapy diagnostyki i leczenia zgodnie z obowiązującymi standardami. Nadal obserwujemy zbyt dużą uznaniowość oraz różnice w dostępie do diagnostyki molekularnej i immunohistochemicznej, które mają kluczowe znaczenie dla doboru terapii. Dlatego potrzebujemy większej standaryzacji ścieżki pacjentki. Mam nadzieję, że rozwiązania takie jak e-DiLO pozwolą monitorować, czy wszystkie niezbędne elementy diagnostyki zostały wykonane we właściwym czasie. To ważne nie tylko z punktu widzenia jakości leczenia, lecz także racjonalnego wykorzystania środków publicznych. Możemy finansować najnowocześniejsze terapie, ale jeśli pacjentka nie zostanie odpowiednio zdiagnozowana i nie trafi do leczenia we właściwym momencie, tracimy czas, szansę terapeutyczną i efekt, jaki moglibyśmy osiągnąć – dodała.

Mamy szeroki dostęp do nowoczesnych terapii

Jak podkreśliła Martyna Kosmal, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia, dostęp do terapii w nowotworach ginekologicznych jest w Polsce spektakularny. W ubiegłym roku objęto refundacją aż 18 nowych terapii w onkologii – 10 w raku piersi, 4 w raku endometrium, 2 w raku szyjki macicy i kolejne 2 w nowotworach jajnika, jajowodu i otrzewnej. W każdym z tych obszarów terapie pojawiły się w ramach programów lekowych, z czego jedna – w leczeniu raka jajnika, jajowodu i otrzewnej – była technologią o wysokim poziomie innowacyjności finansowaną ze środków Funduszu Medycznego.

Martyna Kosmal

– Po raz pierwszy nowotwory ginekologiczne stały się dominującym obszarem pod względem liczby nowych objęć refundacyjnych w onkologii. W ślad za tymi nowymi terapiami obserwujemy dynamiczny wzrost nakładów finansowych. Według danych sprawozdanych do Narodowego Funduszu Zdrowia w ubiegłym roku w całym obszarze nowotworów ginekologicznych przekroczyliśmy wydatki rzędu 2 mld zł. Opieką objętych jest ponad 29 tys. pacjentek, z czego największe nakłady kierowane są na leczenie raka piersi, gdzie ponad 1,5 mld zł jest wydawane na leczenie ponad 24 tys. pacjentek. Obecnie procedowane są trzy wnioski o rozszerzenie wskazań, z czego jeden w leczeniu raka endometrium oraz dwa w raku piersi – wyjaśniła przedstawicielka Ministerstwa Zdrowia.

Czy rozwiązaniem jest Krajowa Sieć Onkologiczna?

Jak widać, nawet szeroki dostęp do nowoczesnych terapii i zaawansowanej diagnostyki to za mało. Śmiertelność i zachorowalność na nowotwory ginekologiczne i tak stale się zwiększa.

Co zatem należałoby zrobić, aby zoptymalizować opiekę nad pacjentem?

Zdaniem prof. Mariusza Bidzińskiego pomóc może utworzona w zeszłym roku Krajowa Sieć Onkologiczna (KSO), która ma dać gwarancję usystematyzowanego i efektywnego dla chorego postępowania.

– W KSO mamy koordynatora medycznego, który przejmuje opiekę nad pacjentem – do niedawna jeszcze zagubionym w systemie – i przygotowuje go w odpowiednim układzie sekwencji czasowych do procesów, które się odbywają. W ramach KSO poprawiamy jakość planów diagnostyki czy działań w zakresie organizacji konsyliów wielodyscyplinarnych. Jesteśmy też na bardzo zaawansowanym etapie tworzenia centrów kompetencji ginekologii onkologicznej. Otrzymaliśmy już pozytywną rekomendację Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników oraz Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej. Liczę na to, że do końca tego roku przygotujemy dokumenty, żeby przesłać je do ministerstwa w celu dalszego procedowania. Czekamy jeszcze na nowelizację ustawy o KSO – wyjaśnił ekspert.

Czy potrzebny jest nam Krajowy Rejestr Nowotworów?

Jak podkreślił dr hab. Radosław Mądry, mamy specjalizację z zakresu ginekologii onkologicznej, co nie jest powszechne w całej Europie, oraz wystarczającą ilość kadry medycznej.

– Mamy także bardzo dobre zalecenia. Problem w tym, że ich nie przestrzegamy. A compliance powinno być absolutnym standardem postępowania terapeutycznego. Utworzenie Krajowego Rejestru Nowotworów nie rozwiąże wszystkich spraw, ale da nam podstawową wiedzę. Obecnie dysponujemy szczątkowymi informacjami o strukturze grup pacjenckich, a dane w Krajowym Rejestrze Nowotworów są rozbieżne z danymi Narodowego Funduszu Zdrowia – skomentował.

Operacje w specjalistycznych ośrodkach

Z raportu Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej wynika, że tylko jedna piąta pacjentek ma dostęp do badań immunohistochemicznych, które pozwalają określić dokładny typ nowotworu, jego pochodzenie i na tej podstawie dobrać odpowiednie leczenie. To jedna z przyczyn operowania chorych niezgodnie z optymalnymi standardami klinicznymi w ośrodkach SOLO I o niższym poziomie referencyjności, co pogarsza ich rokowania.

– W województwie, w którym pracuję, KSO nie uregulowała całkowicie kwestii operowania pacjentek w miejscach, w których powinno się to odbywać. Niestety, będąc konsultantem wojewódzkim, mam ograniczony wpływ na to, kto i gdzie operuje. Nie mam też wpływu na powstawanie nowych ośrodków, które operują pacjentki z rozpoznawaniami z zakresu ginekologii onkologicznej. Niestety nie wszystkie kwestie są z konsultantem omawiane czy konsultowane. W mojej ocenie niezwykle istotna jest kwestia mierników – nie tylko ilościowych, lecz także jakościowych, które powinny być zachowane. Nie może być tak, żeby operował ośrodek, w którym wykonuje się dla przykładu pięć operacji raków jajnika rocznie, bo tam nigdy nie osiągnie się odpowiedniej jakości – podsumowała prof. Anita Chudecka-Głaz.

Więcej materiałów z VI edycji konferencji Priorities and Challenges in Polish and European Drug Policy po kliknięciu w poniższy baner.

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Aktualności
Tagi: Priorities and Challenges in Polish and European Drug Policy 2026 Drug Policy 2026 zdrowie kobiet nowotwory ginekologiczne Mariusz Bidziński Anita Chudecka-Głaz Anna Dańska-Bidzińska Martyna Kosmal Anna Kupiecka Radosław Mądry Małgorzata Wiśniewska